Koniec października to dla naszej fundacji tradycyjnie czas, kiedy gościmy naszych Przyjaciół „zarażonych” poszukiwaniem śladów Wojny Siedmioletniej w Kołobrzegu i okolicach. Nie inaczej było i tym razem — ponownie odwiedziły nas zaprzyjaźnione ekipy ze Świnoujścia, Bydgoszczy, Gdyni, Warmii i Mazur, w tym niezawodni członkowie Warmińsko‑Mazurskiego Stowarzyszenia Historyczno‑Kolekcjonerskiego, a także goście z Górnego Śląska: dwóch Tomków i Dawid.
Spotkanie było wyjątkowo owocne. Dzięki wcześniej zdobytej wiedzy nt. sprzętu do głębokich poszukiwań, wraz z uczestnikami tej edycji warsztatów sprawdziliśmy zarówno nasz szaniec, jak i miejsce obozowiska. Ponownie odwiedziliśmy również lokalizacje związane z przeprawą wojsk rosyjskich przez Parsętę oraz miejsca powiązane ze starciem pod Błotnicą w 1761 roku.
W jednym z punktów natrafiliśmy na prawdziwą ciekawostkę. W krótkim czasie zaczęły pojawiać się ołowiane pociski — i to nie pojedyncze. Miejsce było przeszukiwane przez różne osoby, z różnych stron, a ostatecznie wydobyliśmy 53 pociski. Co może oznaczać taka koncentracja na jednym obszarze?
Kołobrzeg zachował status twierdzy do 1872 roku, choć funkcje wojskowe kontynuowano jeszcze długo później. Według adresów z 1909 roku stacjonowały tu m.in.: Infanterie‑Regiment Nr. 54 — sztab, I i II batalion, Feldartillerie‑Regiment Nr. 2 — sztab i I. Abteilung,a także jednostki pomocnicze, magazyny, warsztaty i punkty szkoleniowe.
Garnizon odpowiadał za szkolenie rekrutów, obronę wybrzeża oraz magazynowanie amunicji i sprzętu. Dlatego z dużym prawdopodobieństwem można uznać, że cały zespół ołowianych pocisków o długości 30 mm i średnicy 10 mm pochodzi z ćwiczeń strzeleckich Infanterie‑Regiment Nr. 54, prowadzonych w latach 1860–1872.
Innymi słowy — przypadkiem odkryliśmy pruski obszar ćwiczebny.
Większość pozostałych znalezisk również można przypisać do tego okresu. Szaniec oddał nam kolejne kulki ołowiane, klamerki oraz fragment pięknej fibuli. Nowe, wciąż trudne do eksploracji miejsca (ze względu na bujną roślinność) przyniosły srebrne monety, elementy broni, kolejny fragment fibuli, a także… meteoryt. Tego nikt się nie spodziewał.
Nie jesteśmy w stanie pokazać wszystkiego — było tego naprawdę sporo. Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy nas wspierają, przyjeżdżają i razem z nami pomagają odkrywać historię naszego regionu. Dziękujemy zarówno stałym bywalcom, jak i tym, którzy dołączyli do nas po raz pierwszy.
Jak zawsze ogromne podziękowania kierujemy do Renaty i Marka z Domu Latarnika oraz Sylwii i Restauracji Fanaberia.
Spotkanie odbyło się w ramach zadania „Warsztaty historyczne”, dofinansowanego z budżetu Gminy Miasto Kołobrzeg.













